"W głowie się nie mieści", czyli jak to jest z tymi emocjami

Wybrałam się wczoraj do kina na film animowany „W głowie się nie mieści” (org. Inside out). Kategoria bez ograniczeń wiekowych jest jak najbardziej na miejscu, bo jest to film, dla małychi dużych.  Mnie został polecony w pracy przez koleżankę po fachu, która widziała go ze swoimi dziećmi. A ja dziś polecam go Wam.

Oto znajdujemy się w centrum dowodzenia czyli w mózgu, gdzie różnymi przyciskami, pokrętłami i dźwigniami zawiaduje 5 emocji – Radość,  Smutek, Odraza, Strach i Gniew. To są tak zwane emocje podstawowe, czyli niezależne od kultury, przeżywane przez ludzi w każdym miejscu na Ziemi. Oczywiście w zależności od pochodzenia, miejsca zamieszkania, wychowania i społecznych norm sposoby okazywania tych emocji będą już różne.  W tym momencie istotne jest jednak to, że każdy z nas takich emocji doświadcza.

„W głowie się nie mieści” pozwala nam zajrzeć do mózgu 11-letniej dziewczynki , Riley i podglądać jak emocje wpływają na jej zachowanie. Dominującą emocją u Riley jest radość, jednak nowe wyzwanie w postaci przeprowadzki doprowadzi do niemałego zamieszania w centrum dowodzenia, a my możemy być tego świadkami i przy okazji sami różnych emocji doświadczać. Dobrze się bawiąc, w przystępny sposób dowiemy się też jak mózg działa. Zostanie odkryta waga wspomnień i pamięci, a także snu.

Kolorowy i przyjazny sposób pokazania emocji sprawia, że dzieciom film bardzo się podoba. Mają potem bardzo wiele pytań i celnych spostrzeżeń. Dorosłym film porządkuje wiedzę, a niektórych może uczy od początku – i bardzo dobrze!  Film częściowo bazuje na naukowych faktach, a częściowo jest fikcją, jednak niewątpliwe jest doskonałym punktem wyjścia do rozmowy o tym, co czujemy i jak reagujemy oraz o tym, że się różnimy. Kto był już na filmie niech przypomni sobie cudną scenę rodzinnego posiłku, gdzie można podglądać centra dowodzenia Railey, mamy i taty. Boska sprawa. A kto nie był, niech pędzi do kina, dobrze się bawi zasiadając w centrum dowodzenia.

źródło zdjęcia: Pixar

 

 

Ten tekst pochodzi z mojego bloga psychofotografia.pl.

Aktualności

Blog